Wpis dostępny także w wersji audio

 

 

Dziś kończę 50 lat i mam trochę przemyśleń.

Zanim zabrałam się do napisania tego tekstu przeczytałam wpis z 2021 roku, który stworzyłam na 45 urodziny. Czy coś się zmieniło?  

Ale od początku.

Urodziłam się 16 lipca 1976 roku we Wrocławiu o 2:30….
Czy to jest ważne? Dla mnie tak.

Bardzo lubię tę datę i mój znak zodiaku – Rak.
Wszystko, co ktoś kiedyś napisał o tym znaku to cała JA. Jeśli mnie nie znasz, a chciałbyś poznać – poczytaj o Raku.

Mam Raka w ascendencie – dodatkowa kumulacja! Nie jest łatwo, bo świat, w którym obecnie żyję mocno pokazuje, żebym za bardzo nie rozpędzała się w mojej empatii, wrażliwości, tęsknoty za tym, co było.
Z tym ostatnim to się zgodzę – nie jest dobrze żyć przeszłością, rozpamiętywać.

A ja byłam w tym mistrzem, osiągnęłam najwyższy level w tej dziedzinie. Szkodziło mi to, więc musiałam coś zmienić. Łatwo nie było i nie jest. Jest inaczej, mam w sobie wdzięczność i akceptację. Było, minęło. Nie wypieram, ale też tym nie żyję.
Skupiam się na tym, co teraz, czasem snuję dalsze plany, ale życie wciąż pokazuje, żebym za daleko z planami nie sięgała. Życie jest tu i teraz.

Co dla mnie oznacza 50 lat?

Nie skupiam się na tym, że jestem stara czy coś w tym rodzaju.
Zastanawiam się tylko, kiedy to zleciało? Patrzę na to, co mnie otacza i widzę 20 letnią córkę, męża, z którym znamy się 27 lat, widzę bliskich z rodziny, którzy są już na końcu swego życia, a w sercu mam tych, których już fizycznie nie ma.

Czas szybko leci. A teraz mam wrażenie, że szybciej…

Jako dojrzała kobieta wiem, że muszę bardziej o siebie zadbać.

Zaakceptować, że moje ciało jest inne, mniej może.

Daję sobie więcej odpoczynku.

Myślę bardziej o sobie, o swoim dobrostanie.

Otaczam się miłością, nie chcę uzależniać się od innych. Owszem mam wokół siebie osoby, na których mogę polegać, ale wiem, że ja muszę być dla siebie największym oparciem.

Wiem, że sporo jeszcze przede mną.

Wiem, że to, co niekomfortowe jest mi potrzebne.

Ten rok, choć jeszcze się nie skończył mocno już mnie doświadczył. Muszę przyznać, że dawno tak nie było.

Nie zamartwiam się tym, co będzie. Czasem o tym myślę, ale nie roztrząsam.
Wiem, że są rzeczy na które nie mam wpływu.
Mam wpływ na to, jak zachowam się w danej sytuacji.

Czuję, że dam radę.

Mam w głowie słowa Dagmary Skalskiej, które przeczytałam kilka lat temu, kiedy zaczynałam moją drogę świadomego życia :

Widzę pełną mocy, dojrzałą kobietę. Chciałabym z nią spędzić resztę życia. Można jej zaufać i oprzeć się na niej w trudnych chwilach. Naprawdę lubię spędzać z nią czas.”

I tego życzę wszystkim – kochajcie Siebie, ufajcie Sobie.

Dziś spotykam się w małym gronie trzech kobiet, które pojawiły się w różnych momentach mojego życia – w szkole podstawowej, w szkole średniej, w dorosłym życiu. Każda z nich jest inna, każda nauczyła mnie czegoś, lubię spędzać z nimi czas. 

Dziękuję.

 


fot. Karolina Gomoła – Szulc