
Wpis dostępny także w wersji audio
Tym razem biorę na tapet spóźnialskich, czyli tych, którzy rzadko albo nigdy nie przychodzą na czas.
Nie lubię tego, nigdy nie lubiłam. Od zawsze jestem punktualna, jeśli zdarza mi się spóźnić jest to zupełnie niezależne ode mnie, nagła sytuacja komunikacyjna na mieście, na drodze. I pomimo, że jest to nie z mojego powodu, źle się z tym czuję.
Z domu wychodzę zawsze z zapasem, co wiąże się z tym, że jestem często przed czasem i czekam – jeśli osoba, z którą jestem umówiona przyjdzie wtedy na czas to super, ale jeśli się spóźni to zaczynam wpadać w irytację. Rzadko to okazuję, ale miarka się przelewa w momencie, kiedy notoryczne spóźnianie dotyczy jednej osoby.
Nie omieszkam tego skomentować.
A chyba najgorsza jest dla mnie sytuacja, kiedy spóźniam się przez kogoś – jestem umówiona w większym gronie, po drodze spotykam się z jedną z osób i mamy dotrzeć razem na to spotkanie, ale ta osoba jest z tych spóźnialskich.
Moje nerwy wtedy sięgają zenitu! 🙂
Moim zdaniem spóźnialstwo jest brakiem szacunku.
Wszystko można zaplanować tak, aby przybyć na czas. Ja wiem, że ludzie się tłumaczą, że żyją w biegu, że mają mnóstwo zadań do wykonania.
Słabe tłumaczenie, bo to od ciebie zależy jak żyjesz. I nie jestem odklejona od rzeczywistości – wiem, jak wygląda życie – ale robię wszystko, żeby zaoszczędzić sobie nerwów – nie lubię się spieszyć, wpadam wtedy w dziwny, nerwowy klimat, który udziela się wszystkim. Ba, sama siebie wtedy nie lubię, dlatego wszelkie spotkania rozkładam tak, żeby nie mieć w jednym dniu dwóch spotkań, nie mówiąc o kilku!
To wynika też z tego, że dbam o siebie. Oczywiście – ktoś powie „możesz sobie na to pozwolić”, to prawda – bo kilkanaście lat temu podjęłam pewne decyzje, które mi to umożliwiają.
Ale pamiętajcie – każde decyzje wymagają poświęceń.
Kwestia położenia ich na przysłowiowej szali i sprawdzenie co przeważa – czyli co jest dla ciebie korzyścią.
Wśród moich znajomych mam takich, którzy są punktualni, ale oczywiście są tacy, którzy wiem, że się spóźnią. Jak wtedy do tego podchodzę? Jestem na czas, ale bardziej na luzie, nie robię dużego zapasu. Są tacy, którzy spóźniają się kilka minut, rekordziści znacznie więcej…
Kiedy w trakcie drogi przytrafi się sytuacja nieplanowana pomimo mojego zapasu czasu– zazwyczaj są to korki w mieście (w moim dużym mieście praktycznie o każdej porze dnia) od razu informuję osobę, z którą jestem umówiona o tej sytuacji.
Traktuję innych tak jak sama chcę być traktowana – „nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe” prawda?
Pracując jako fotograf, umawiając się na sesje nie wyobrażam sobie, że ludzie, którzy zapłacili za moją pracę mieliby na mnie czekać. A słyszałam różne historie…
Więc zapamiętajcie, że umawiając się na sesję z Moniką Kudryk nie będziecie czekać. Zawsze na konsultacji przed sesją sugeruję klientom, żeby w dniu sesji (w miarę możliwości) nie robili nic więcej – żadnych wizyt lekarskich, spotkań czy dodatkowych zajęć dla dzieci.
Ten dzień ma być dniem, w którym mieliście zdjęcia. Tak macie go zapamiętać. Macie być na luzie, spokojni, a nie z zegarkiem w ręku wpaść na sesję a potem gdzieś lecieć.
Dla mnie jest to oczywiste, ale doświadczenie pracy z ludźmi pokazało, że trzeba to powiedzieć.
Dlaczego piszę ten tekst? Bo odnoszę wrażenie, że są ludzie, dla których spóźnienie to normalna sprawa, śmieją się z tego, a są tacy, którzy robią to celowo, aby wkroczyć na „salony” i być zauważonym. No ale wtedy to wiadomo z czym mają problem 😉
Niektórzy za każdym razem przepraszają, ale w moim odczuciu to puste gadanie.
Dla mnie to krótka piłka – nie spóźniaj się i nie przepraszaj. Proste 🙂
Ci którzy mnie dobrze znają wiedzą, że się nie spóźniam notorycznie, nie odwołuję notorycznie spotkań na ostatnią chwilę – wiadomo, że życie bywa nieprzewidywalne i stawia przed nami różne sytuacje. Zawsze w miarę wcześnie i uczciwie o tym informuję, choć nie czuję się z tym komfortowo.
Czy punktualności można się nauczyć czy ma się ją we krwi?
Odniosę się do siebie – ja po prostu ją mam, bo to jedna z cech mojej poukładanej osobowości, bo ja nie znoszę chaosu.
Ale myślę, że można się tego nauczyć, kwestia chęci, jak ze wszystkim 🙂
Na koniec – pomyśl zawsze o tej drugiej stronie, szczególnie jeśli wiesz, że nie lubi spóźnialstwa.
Szanuj czas innych, ale także swój czas!
Pasjonatka świadomego życia i dobrej książki. Menedżer domu, lubi pisać o tym, co przynosi życie i fotografuje uciekające chwile. Relaksuje się na rowerze i na łonie natury.
Brak komentarzy